Blossoms: Odwołane koncerty czasem wychodzą na dobre

Gdyby koncert Milesa Kane’a doszedł do skutku, to teraz czytalibyście relację z jego występu. Tak się jednak nie stanie, bo muzyk odwołał dwie ostatnie daty swojego europejskiego tour i nie zagrał w Berlinie. Nieobecność Kane’a i mój przyjazd do Berlina nie poszedł jednak na marne, bo dokładnie tego samego wieczoru, w klubie Bi Nuu wystąpili Blossoms oraz supportujący ich Keep Dancing Inc.

Po wydaniu drugiego już albumu „Cool Like You” Blossoms wyruszyli w trasę po Europie obejmującą osiem miast. Trochę zdziwiło mnie, że nie ma na niej Polski, bo zespół cieszy się u nas popularnością i gdyby zagrali ponownie w Stodole, to pewnie by ją zapełnili po same brzegi. Nie mniej jednak, nie byłam jedyną osobą z Polski, która wybrała się na koncert Milesa Kane’a, a znalazła się na Blossoms.

Anglicy w trasę ze sobą zabrali zespół z Paryża, Keep Dancing Inc. Grupa ta powstała w 2013 roku, a w jego skład wchodzi wokalista Charles, perkusistka Gabrielle oraz gitarzyści Louis i Joseph. To co zaprezentowali Francuzi jest połączeniem muzyki pop z lat 80, indie oraz elementów new wave. Paryżanie zaprezentowali utwory ze swoich EPek „Initial Public Offering” oraz niedawno wydanej  „Restructuration”, a publiczność mogła się bawić do takich utworów jak „Rhum & Ginger Magic”, czy „How Should We Feel”, gdzie gitary i perkusja w połączeniu z brzmieniem syntezatora wprawiały ciało w ruch. Wszystkie kawałki okazały się być na tyle taneczne, że zarówno młodzi jak i starsi dobrze się przy nich bawili. Synth-popowe melodie tworzone przez zespół nie są odgrzebanymi starociami, a zapał i młodość członków zespołu nadaje tworzonej przez nich muzyce nowego, świeżego powiewu.


Blossoms otworzyli swój występ utworem „I Can’t Stand It”, który był pierwszym singlem  zapowiadającym wydany z końcem kwietnia, drugi album „Cool Like You”. Przyjazne radiu piosenki, popowe, wpadające w ucho melodie wsparte od czasu do czasu gitarowymi solówkami były tym, co zebrani mogli usłyszeć. Pod sceną grono fanów nagradzało brawami każdy utwór. Zespół ani razu nie zszedł ze sceny i zagrał jednym ciągiem występ składający się z osiemnastu utworów. Niemal naprzemiennie pojawiały się kawałki z debiutanckiej płyty i „Cool Like You”. Nie zabrakło również stałych punktów programu, zrośniętych już na stałe z „My Favourite Room” – chodzi tu oczywiście o „Last Christmas” Wham! i „Half The World Away” Oasis, które zaintonował Tom Ogden, a podchwyciła publiczność.


Piosenki Blossoms wyróżnia przede wszystkim ich pogodny charakter i popowe brzmienie, ale można znaleźć tam też nieco mroczniejsze utwory. Podczas koncertu w Berlinie właśnie jednym z nich było „Blow”. Zespół niestety nie zagrał utworu „Polka Dot Bones”, na który liczyłam. Najbardziej wyczekiwanymi piosenkami były single. „There’s A Reason Why” wybrzmiał z pełną mocą, a następujący po nim „Unfaithful” podgrzał emocje jeszcze bardziej. Występ zakończyły utwory z pierwszej płyty, „At Most A Kiss” i „Charlemagne”, które były jednoznaczne z zakończeniem koncertu.


Po 10-15 minutach do fanów wyszedł jeszcze Josh i Charlie, by podpisać zebrane ze sceny setlisty, zrobić sobie zdjęcia i porozmawiać z fanami. Także i mi udało się z nimi porozmawiać i zapytałam Charliego, czy jest szansa na koncert Blossoms w Polsce. Niestety nic nie jest potwierdzone, ale możemy oczekiwać czegoś po nowym roku, fanom pozostaje więc cierpliwie czekać.

 


Berlin, Barbara Skrodzka