Tamino: Robię dużo mrocznej muzyki

Pod nazwą Tamino kryje się Tamino Moharam Fouad. Belg, posiadający egipskie korzenie, którego dziadek był znanym muzykiem. Co ciekawe, matka Tamino nadała mu takie imię na cześć jednego z bohaterów opery Mozarta pt. “The Magic Flute”. 

Barbara Skrodzka: Rok temu wydałeś EPkę, jak przebiegał proces tworzenia?

Tamino: Piszę piosenki od 14 roku życia, kiedy miałem 19 posiadałem ich już tyle, że chciałem je nagrać. Skontaktowałem się z moim ówczesnym producentem Tomem Pintensem i zacząłem z nim pracować i nagrywać.

Dlaczego tylko EPka?

Ponieważ nie byłem jeszcze znany. Zrozumiałem, że najpierw muszę przyciągnąć uwagę ludzi, żeby oni chcieli abym wydał album i będą na to czekać. Taki był plan i wydaje mi się, że wykonałem zadanie.

Podzieliłam się twoją muzyką ze znajomym, który stwierdził, że podoba mu się EPka, ale ostatnia piosenka “Smile” nie pasuje, ponieważ jest zbyt radosna.

To świetnie, że uważa że jest radosna. Dla mnie też jest taka. Prawdopodobnie mam taki sam gust jak on. To co lubię, to albumy, które mają jednolitą atmosferę, ale ja na przykład robię dużo mrocznej muzyki, smutnej. Wydaje mi się, że dobrze jest mieć przebijające się gdzieniegdzie światło, które nie powoduje straty tożsamości.

Najlepsza piosenka jaką napisałeś to?

To jest piosenka, którą lubię najbardziej, coś co jeszcze się nie ukazało. Lubię wszystkie piosenki, które napisałem, bo inaczej by nie powstały.

Masz w planach wydanie albumu? Jeśli tak, to kiedy możemy się go spodziewać?

Mam nadzieję, że w tym roku. Nie wiem dokładnie kiedy, ale nagrywamy już od kilku miesięcy. Nagrywamy w domu mojego producenta, ale później też w studiach w Belgii i w Holandii.

Jaki będzie ten album?

Myślę że będzie całkiem podobny do EPki, ale prawdopodobnie bardziej rytmiczny, ponieważ teraz mam perkusistę. Będzie też w pewien sposób bardziej racjonalny, ponieważ myślę więcej na temat produkcji i o tym jak ten album powinien brzmieć, zamiast po prostu nagrywać i sprawdzać później gdzie to mnie zaprowadziło. Jeśli komuś podobała się EPka, spodoba się też album.

Najważniejsze momenty w 2017 roku?

Mój występ na Rock Werchter Festival, to było niesamowite. Było dużo ludzi, czego się nie spodziewałem, to był dla mnie zaszczyt, żeby tam zagrać. Miałem też okazję zagrać w Ancienne Belgique w Belgii, która jest bardzo piękną salą koncertową i była wyprzedana, za co byłem bardzo wdzięczny.

Dziennikarze bardzo często pytają muzyków czy wolą grać na dużych festiwalach czy może w mniejszych klubach. Jak to jest z tobą?

To zależy od publiczności i od tego jak się czuję w danej chwili. Może się zdarzyć, że gram przed świetną publicznością, ale nie czuję się dobrze, więc taki koncert może mi się mniej podobać, niż w małej kawiarni, gdzie jestem bardziej zaangażowany.

Podobno jesteś też w posiadaniu rysunku, który twój ojciec chrzestny otrzymał od znajomego, a z kolei ten od Johna Lennona. Co przedstawia ten rysunek?

Wydaje mi się, że John Lennon narysował siebie uprawiającego seks z Yoko Ono. Ten rysunek wisi u mnie na ścianie.

Barbara Skrodzka