The XCERTS: Nie potrzebuję tytułu szlacheckiego

To już nie pierwszy raz, kiedy The Xcerts przyjeżdżają do Polski. Gościli u nas kilkakrotnie m.in. supportując Nothing But Thieves. Tym razem wystąpili z własnym show. Zagrali w klubie Hydrozagadka na warszawskiej Pradze. Zespół promował swój najnowszy album „Hold On To Your Heart”. 

 

Barbara Skrodzka: To nie jest wasz pierwszy raz w Polsce, byliście tu wcześniej z Nothing But Thieves. Jakie są wasze dotychczasowe doświadczenia z Polski?

Tom Heron: Naprawdę lubię polskie koncerty. Graliśmy tutaj, dokładnie w tym miejscu, w 2014 r. Supportowaliśmy Twin Atlantic. Koncert był niesamowity, fani w Polsce są niesamowici. Skręciłem kostkę ostatni raz, kiedy tu byłem. Co nie było takie dobre.

Jordan Smith: Tak! Kocham wszystko w Polsce. Dobre jedzenie, mili ludzie i dobra wódka.

Czy mieliście czas, aby zobaczyć miasto? Warszawę, albo Kraków?

TH: Nigdy tak naprawdę nie mieliśmy okazji.

JS: W Krakowie graliśmy z Frankiem Turnerem, a klub było na placu obok wielkiego kościoła. Trochę zwiedzaliśmy, ale to było wieczorem. Byliśmy także w Poznaniu, Wrocławiu, ale Kraków był naprawdę ładny.

Współpracowaliście także z Jamiem Campbell Bowerem, który ma teraz swój własny zespół i są oni dość popularni w Polsce. Co sądzicie o jego zespole?

TH: Myślę, że to jest fajnie. Jamie od lat gra w zespołach, a my zabraliśmy jego stary zespół w trasę w Wielkiej Brytanii. To był prawie ten sam skład. Pierwszy raz o nim słyszeliśmy, bo śpiewał w filmie. Zawsze był całkiem dobrym aktorem. Cieszę się, że obecnie dobrze sobie radzi jako muzyk i jako aktor.

Dlaczego zdecydowaliście się zaangażować go do teledysku?

TH: Napisał o nas kiedyś na Twitterze. Nie wiedziałem, kim był w tamtym czasie, wygooglowaliśmy go. Okazało się, że grał w filmie Tima Burtona i Harrym Potterze. Po prostu zaczął przychodzić na nasze koncerty i spędzać wolny czas, stał się naszym kumplem, a potem pewnego dnia opracowywaliśmy, co zamierzamy zrobić w naszym teledysku i potrzebowaliśmy aktora. Zdaliśmy sobie sprawę, że tak naprawdę nie możemy być główną częścią, ponieważ nie jesteśmy aktorami. Myśleliśmy: „Kogo znamy jako aktora?” – Jamiego! Przyleciał z Irlandii w weekend. Bez pieniędzy, tylko po to, żeby spędzić wolny czas i być w naszym wideo, co było naprawdę miłe.

JS: Postawiliśmy mu cydr i nakarmiliśmy go alkoholem [śmiech]


Dave Grohl powiedział, że „ludzie zapomnieli o tym, co jest naprawdę rockowe, ponieważ spędzają cały dzień przed pieprzonymi komputerami”. Zgodzicie się z nim?

TH: Dave wie, jak się robi rocka, więc jeśli te słowa pochodzą od niego, musisz przyjąć je jako prawdę.

JS: Spędzanie czasu przed komputerem powstrzymuje cię od pełnego i przyjemnego życia na żywo. Jeśli spędzasz zbyt wiele czasu oglądając życie innych ludzi na ekranie, to jest to marnotrawstwem, po prostu idź i żyj własnym życiem. To smutne, ponieważ staje się bardzo powszechne. Sam to robię. Wszyscy jesteśmy winni, ale staram się przekonać samego siebie, odłożyć telefon i komputer, co jest naprawdę trudne.

TH: Bardzo łatwo jest patrzeć na inne zespoły w mediach społecznościowych i pomyśleć: „Robią większe show niż my, więc radzą sobie lepiej niż my”.

JS: To kontrast, wszystko przez obiektyw Internetu. To nie jest prawdziwe, to nie jest jak rozmawianie z ludźmi po koncercie lub rozmawianie z innymi zespołami po koncercie, jak prawdziwa interakcja z człowiekiem. Bardzo tego teraz potrzebujemy.

Jack White zakazał nawet używania telefonów na swoich koncertach.

TH: Widziałem to już wcześniej. Ryan Adams też to robi. Myślę, że jest to fajne, ponieważ wielu ludzi filmuje, zamiast faktycznie być i przeżywać koncert.

JS: Tak samo dla artystów. Osobiście czuję się dość dziwnie, gdy patrzę w górę i widzę telefony przed twarzami ludzi.

TH: Ktoś z takim telefonem stoi zazwyczaj przed kimś, kto chciałby coś zobaczyć, ale widzi tylko telefon filmujący coś w rodzaju bardzo słąbej wersji tego koncertu.

Co robicie, gdy chcecie uciec od mediów społecznościowych?

TH: Wspinam się i rysuję. Myślałem kiedyś o pewnym przybyciu się do kilku mediów społecznościowych. Facebook jest przydatny dla zespołu i publikowania, ale osobiście już go nie używam.

JS: Nie mam osobistego Facebooka ani Twittera. Chodzę do lasu z moim psem. Zostawcie swoje telefony w domu, idźcie do lasu z psem, tam jest cicho, nikogo nie ma w pobliżu, oprócz innych ludzi i innych psów. To mój ulubiony sport.

Polska to dość trudny rynek muzyczny, ale wydaje się, że dzięki NBT macie dużą szansę na przebicie się.

JS: Dla tych ludzi w Polsce, którzy lubią rzeczy takie jak metal, musimy znaleźć sposób, aby do nich dotrzeć.

TH: To był jeden z powodów, dla których uwielbiamy przyjeżdżać do Polski w ostatnich latach, ponieważ robimy trasę koncertową i gramy w Polsce i widzimy, jak szalona jest publiczność przed NBT, tego rodzaju muzyki i tak samo dla nas. W tej trasie otrzymujemy dobre reakcje, szczególnie w Polsce i dlatego nie możemy się doczekać powrotu.

Tak, jest wspaniale, gdy zespoły wracają, ale bardzo często wiele z nich omija Polskę, co jest smutne.

JS: Jesteśmy z Aberdeen w Szkocji więc wiemy jak to jest. Kiedy jesteś dzieckiem, musisz podróżować do dużego miasta, Bristolu lub Cardiff, musieliśmy jeździć do Glasgow, by zobaczyć duże zespoły. Zawsze czuliśmy się jakoś na uboczu, ale teraz możemy nadrobić zaległości. Kiedy jesteś w zespole, możesz podjąć wysiłek, aby udać się do tego miejsca.

Ludzie mówią teraz dużo o nowej płycie Arctic Monkeys. Czekacie na nią?

TH: Naprawdę lubię ostatnie ich płyty. Nie są moim ulubionym zespołem, ale ich występy są naprawdę fajne i zawsze były bardzo dobre. Kiedy płyta wyjdzie na pewno jej posłucham.

JS: Tak samo jeśli chodzi o mnie. Podoba mi się to, co robią, ale nie jest to moja ulubiona muzyka.

Wiele osób słucha teraz muzyki elektronicznej. Myślisz, że też się ku niej zwrócicie?

JS: Na ostatniej płycie słychać było zdecydowanie wpływ syntezatorów. Syntezatorów z lat 80-tych, których tak naprawdę nie używaliśmy wcześniej. Są one, ale pod spodem.

TH: Wciąż jest obecny ten organiczny rock, a także wracamy do klasycznego rocka i również czerpiemy z tego pewne inspiracje. Nasza muzyka zawiera pewną nowoczesność z odrobiną syntezatorów.

Czy znacie jakieś polskie zespoły, może z wyjątkiem Fryderyka Chopina?

TH: Nie znam, ale słyszałem o nim.

JS: Widziałem go podczas jego ostatniej trasy.

TH: On używa elektroniki teraz.

JS: Tak, był dobry, brzmi trochę tandetnie, ale był dobry [śmiech]

Czy jest jakiś zespół, który niedawno odkryliście, jakiś nowy zespół?

JS: Te zespoły, z którymi koncertowaliśmy, NBT. Uważam się teraz za fana. Wiem, że nie są technicznie nowym zespołem, bo wydali drugą płytę. Odkąd podróżujemy z nimi, uważam się za fana.

TH: Słuchaliśmy dużo White Reaper, którzy są nowym zespołem. Wydali pierwszą płytę. To klasyczny rock. Zrobiony bardzo dobrze, w nowoczesny sposób. Wszyscy ich słuchamy.

Ostatni wasz album został wydany kilka miesięcy temu, ale czy macie jakieś plany na kolejny?

TH: Piszemy już materiał na następną płytę. W przerwie w trasie pisaliśmy nowe rzeczy i jammowaliśmy. Zdecydowanie planujemy zrobić następny album raczej wcześniej niż później. Czas pomiędzy poprzednim albumem wynosił około trzech i pół roku, więc tym razem będzie to krótszy pokres. Chcemy być o wiele szybsi.

JS: Bez presji, po prostu pozwalamy na to naturalnie. Piszemy teraz, a nowe rzeczy są naprawdę dobre. Ale będziemy mieli kilka innych wydań w nadchodzących miesiącach, z ostatniej płyty. Są to różne wersje, alternatywne wersje różnych utworów. Ale najpierw zakończymy kampanię dla tej płyty.

Kilka dni temu usłyszałem akustyczną wersję jednej z waszych piosenek. Czy zamierzacie dziś zagrać jakieś akustyczne kawałki?

TH: Tak, jest kilka akustycznych wersji starszych piosenek.Właściwie to daje mi i Jordanowi przerwę podczas, gdy Murray gra akustycznie. Jest całkiem fajnie mieć małą przerwę w secie. 


Wydaje się, że granie akustycznie jest trudniejsze, ponieważ ludzie widzą każdy błąd.

TH: Zrobiliśmy wycieczkę po sklepach muzycznych w tygodniu premiery naszej płyty i musieliśmy trochę zaadaptować kilka utworów z nowej płyty w wersje akustyczne i było to bardzo surowe i wyeksponowane, ponieważ było cicho i nie można było się ukryć za rockowym brzmieniem. To było bardzo obnażające i naprawdę podobało mi się.

JS: To było świetne. Dla mnie jako muzyka również jest to dobre, bo się uczysz, aby osiągnąć dobry wynik. Jeśli utwór można przerobić tak, by grać rockową piosenkę z gitarą akustyczną i nadal brzmi dobrze, to test został zdany.

Kiedy piszecie nowy materiał, zaczynacie od wersji akustycznych?

JS: Próbujemy wszystkiego. Zaczynamy czasami od perkusji lub konkretnego wokalu, cokolwiek zaskoczy.

TH: Wiele razy Murray zaczyna od jammowania i zaczyna pisać piosenki na gitarze akustycznej. Wiele utworów powstało w ten sposób.

JS: Zaczyna sam, a potem bierze kilka riffów i razem wymyślamy rzeczy.

TH: Eksperymentujemy z tym jak zacząć piosenkę. Jak rozpocząć pisanie z fortepianem i rozbudować ją do perkusji i riffu. Nie ma prawdziwej formuły pisania.

Czytam właśnie biografię Davida Bowiego i zaskoczyło mnie to, że królowa Elżbieta zaproponowała mu rycerstwo, ale odmówił. Co wy byście zrobili?

JS: Nie potrzebuję tego. Nie potrzebuję tytułu szlacheckiego.

TH: Nie chciałbym nikogo obrażać za to, że czegoś odmawiam, ale nie chciałbym też być Sir.

JS: Jeśli chodzi o ludzi, którzy zasługują na taki tytuł, nie wiem, czy muzyk powinien być w to włączony. Bob Dylan odmówił nagrody Nobla. Odrzucił to, ponieważ zdecydował, że nie jest ona dla niego i należy ją dać dla lekarza lub kogoś z pomocy humanitarnej. Myślę, że to naprawdę fajne, że ją odrzucił.

TH: Sądzę, że Keith Richard też mógł to odrzucić, Mick nie.

JS: Udał się do tronu swoim kaczym chodem.

Czy sądzicie, że to dlatego Bowie odmówił?

TH: Pewnie myślał o sobie, że jest artystą i muzykiem, a może uważał, że nie zasługuje na to, ponieważ tradycyjnie szlachectwo było to dla ludzi, którzy zrobili coś, by pomóc brytyjskiemu imperium.

JS: Pierwotnie było to dla ludzi, którzy dobrze sobie poradzili w bitwie, dla kogoś, kto zabił wielu ludzi w bitwie, potem stał się rycerzem. Może Bowie po prostu nie popierał w ogóle monarchii, nie wiem.

Jeśli mielibyście do wyboru Davida Bowie, The Rolling Stones i Depeche Mode, kogo byście wybrali?

TH: Myślę, że … to trudne, lubię te wszystkie zespoły. Prawdopodobnie The Rolling Stones.

JS: Ja wybrałbym Davida Bowie.

Barbara Skrodzka, 

Hydrozagadka, 25.04.2018