Kensington: W Polsce przydarzyły nam się tylko dobre rzeczy

Holenderska grupa Kensington ma wielu fanów w Polsce. Zespół odwiedza nasz kraj prawie co roku. Tym razem grupa wystąpiła w klubie Palladium w Warszawie. Z zespołem rozmawiała Barbara Skrodzka. 

Barbara Skrodzka: O ile wiem, to jesienią planujecie wrócić do studia. Jak dotychczas przebiega proces tworzenia muzyki?

Casper Starreveld: Niedługo zagramy duży koncert w Amsterdam Arena, po tym wydarzeniu skupimy się na pisaniu nowej muzyki. Teraz robimy dema. Myślę, że będziemy nagrywać pod koniec 2018 i na początku 2019 roku.

Czy możemy spodziewać się singla pod koniec tego roku?

Eloi Youssef: Nie, nie w tym roku. Może na początku przyszłego, ale wszystko zależy od tego, co napiszemy. Jeśli nie napiszemy dobrych jakościowo piosenek, nie wypuścimy ich.

Wasze poprzednie płyty zostały nagrane w Berlinie i Rzymie. Gdzie chcielibyście nagrać kolejną?

Niles Vandenberg: Myślę o USA.

EY: Sam pojedziesz do USA [śmiech]. To zależy od producenta, od ludzi, z którymi chcemy pracować. Najpierw musimy stworzyć muzykę, potem znaleźć producenta, który pasuje do tej muzyki, a następnie zapytać go czy chce z nami pracować. Większość producentów to mężczyźni, może powinniśmy mieć kiedyś kobietę jako producenta.

CS: Jeśli znacie jakąś kobietę producenta, podajcie jej adres: info@kensingtonband.com. Dziękuję!

Eloi, kilka tygodni temu widziałam na waszym Instagramie, że pojawiłeś się w Amsterdamie na koncercie Thirty Seconds To Mars. Jak wspominasz ten występ i śpiewanie z Jaredem „Walk On Water”?

EY: To było zabawne, właściwie słyszałem ten kawałek kilka dni wcześniej. Thirty Seconds To Mars skontaktowali się z nami kilka dni przed koncertem. Dziwne w tym występie było to, że dostawałeś naprawdę sporą dawkę adrenaliny w kilka sekund. W sumie była to minuta lub dwie na scenie. Jared był super, potem jeszcze rozmawialiśmy. To była dobra zabawa.

Co sądzicie o ich nowym albumie „America”?

EY: Jeszcze go nie słyszałem.

NV: Ja słuchałem. Jest to elektroniczny album.

CS: Naprawdę podoba mi się kampania wokół niego. Jared przeszedł przez Amerykę. Sprawdziłem jego Instagram, był moment, kiedy był gdzieś na pustyni, a potem w Hollywood i Nowym Jorku. To było fajne. Nie słuchałem jeszcze tego albumu, po prostu znam „Walk On Water”.

Chciałabym zapytać o dwie piosenki z płyty „Control”. Najpierw „St. Hellena”, która jest pełna rockowego brzmienia i bardzo mroczna. Myślałam o części instrumentalnej i wydaje mi się, że Niles i Jan słuchają tego rodzaju mrocznej muzyki. Czy to wy mieliście największy wpływ na tę piosenkę?

Jan Haker: Myślę, że od jakiegoś czasu lubimy ciemną, ciężką muzykę. Może Niles i ja słuchamy tego trochę więcej, ale wszyscy przyczyniliśmy się do powstania tej piosenki.

EY: Idea powstała naprawdę dawno temu. Miałem to na moim telefonie. Byliśmy w studiu  nie mogliśmy nic zrobić, a potem po prostu pokazałem tę drobną rzecz, która miała już cztery lata. Casper zapytał mnie co to jest i zaczął grać riff. Zaczęliśmy razem i rzeczywiście to był wspólny wysiłek zespołu. Wszyscy kochamy muzykę grunge, ciężkie rzeczy. Myślę, że magia, którą stworzyła nasza czwórka, była w tym momencie doskonała.

Druga piosenka, właściwie wideo – Bridges, zostało wyreżyserowane w Pradze i Warszawie podczas waszej ostatniej trasy. Za każdym razem, gdy je oglądam, przeraża mnie. Czy taka była waszą intencja, aby pokazać ludzi, którzy utknęli w swoich telefonach?

CS: To był rodzaj lustra dla ludzi, którzy mogliby się w nim przejrzeć, ale także dla nas samych. Spędzamy dużo czasu na naszych telefonach. Myślę, że teraz musimy być ostrożni i nie tracić czasu na technologię. Tak łatwo jest się w to wciągnąć. Nie była to krytyka, ale chcieliśmy powiedzieć: „Hej, pomyśl o tym, bądź trochę bardziej świadomy otoczenia i tego, co dzieje się przed tobą, a nie na ekranie”. Myślę, że film został dobrze przyjęty przez widzów, którzy pomyśleli: „O, cholera! To ja.” Myślę, że nie jesteśmy typem zespołu, który mówi ludziom, co powinni robić, a czego nie. To wideo było bardziej jak oświadczenie, znak czasów. Podobało nam się kręcenie klipu tutaj, wszystko wyglądało bardzo ładnie. Warszawo, dziękuję za to, że ładnie wyglądałaś.

Skontaktowałem się z  waszymi fanami z Polski. Mają  oni do was kilka pytań. Kilka lat temu graliście naprawdę fajny, akustyczny koncert, czy planujecie więcej takich występów?

EY: Rozmawialiśmy o tym od dość dawna, żeby zrobić serię akustycznych koncertów. Zawsze lubimy to robić. Jest to po prostu zupełnie inny sposób, podobnie jak przeglądanie swoich piosenek po tym jak grałeś je setki razy. Jeśli zrobisz to w sposób akustyczny, znajdziesz inne, zupełnie inne rozwiązania, nowe znaczenie. Gdy robisz koncert akustyczny, każdy musi odkryć swój instrument na nowo. Mam nadzieję, że zrobimy to w najbliższej przyszłości, nie wiem kiedy. Myślę, że najpierw nagramy pełną płytę.

Czy zdarzyły się jakieś złe rzeczy, które spotkały was w Polsce?

[śmiech]

JH: Dużo wódki.

NV: Jedyną złą rzeczą, jaka się wydarzyła, był kac.

CS: Właściwie zdarzają nam się tutaj tylko dobre rzeczy. Graliśmy kiedyś charytatywny koncert dla WOŚP i zerwaliśmy kilka strun, bo było tak zimno. To chyba najgorsza rzecz, jaka się nam przydarzyła.

Byliście na Woodstock Festival, jakie były wasze wrażenia?

NV: Świetny tłum ludzi, dużo energii, chyba najlepszy festiwal, na którym graliśmy.

JH: Sądzę, że był to największy festiwal na jakim kiedykolwiek graliśmy. Gdzie tylko okiem sięgnąć byli ludzie. W pewnym momencie zaczęli śpiewać dla nas polską piosenkę w środku naszego programu. Nigdy nie doświadczyliśmy czegoś takiego. Było to dla nas wyjątkowe.

Jak wspomnieliście wcześniej, w lipcu gracie swój największy koncert w Amsterdamie, wasi fani zastanawiają się, czy zamierzacie nagrać płytę DVD.

EY: Nie wiem, płyty DVD są już chyba martwe. Ludzie już ich nie odtwarzają.

CS: Chcemy zrobić film nie tylko o Arenie, ale może o całym zespole i o tym, co się wydarzyło, więc szukamy teraz starego materiału i może kiedyś wydamy jakiś film o Kensington, ale myślę, że może to trochę potrwać. Jest dużo do zrobienia, ale będziemy na pewno nagrywać koncert w Arenie, więc będzie to kiedyś dostępne dla każdego.

EY: Jeśli naprawdę chcecie tego doświadczyć, to kupcie bilet. To byłoby niesamowite, gdyby przyszli jacyś polscy fani. Byłoby świetnie!

CS: Wydarzenie jest prawie wyprzedane, więc musicie się śpieszyć.

 

Barbara Skrodzka,

Palladium, 14.04.2018