The Hunna: Za każdym razem, gdy jedziemy do Ameryki jest dziko

Po raz pierwszy w Polsce The Hunna czyli: Ryan Potter, Dan Dorney, Junate Angin i Jack Metcalfe zgrali w klubie Proxima. Nazwa zespołu znaczy tyle co dawać z siebie 100% nie tylko muzycznie, ale także w życiu. Na warszawskim koncercie chłopaki dali z siebie znacznie więcej oraz zapowiedzieli nie tylko premierę drugiej płyty „Dare”, ale także obiecali, że wrócą do Polski.

 

Barbara Skrodzka: Przyjechaliście do Warszawy kilka godzin temu, jak minął wam dzień?

Ryan Potter: Mamy kaca, bo wczoraj były moje urodziny. Graliśmy w Berlinie i koncert był wyprzedany. Mieliśmy bardzo dobrą noc, przyjechaliśmy tu kilka godzin temu. Zjedliśmy i jesteśmy gotowi teraz grać.

Czy czujesz się teraz starszy?

RP: Cóż, mówią, że kac pogarsza się wraz z wiekiem i czuję się teraz bardzo źle, więc myślę, że jestem starszy.

Wydaliście swój debiutancki album w 2016 roku i przygotowujecie się do wydania w maju drugiego, czego możemy się po nim spodziewać?

RP:  Album nazywa się „Dare”. To eklektyczna mieszanka różnorodnych wibracji i stylów muzycznych. Chcieliśmy stworzyć album, w którym każda piosenka pokazałaby coś innego. Nie musimy robić wszystkiego w jednym stylu.

Co było najtrudniejsze podczas tworzenia albumu?

Jack Metcalfe: Prawdopodobnie nagrywanie, ale w porównaniu z pierwszym albumem mieliśmy na to znacznie mniej czasu. Musiałem wykonać wszystkie partie perkusyjne w 5 dni, a potem chłopaki mieli 3 tygodnie na nagranie gitar, basu, wokalu. Pracowaliśmy z facetem, który jest absolutną legendą nazywa się Duncan Mills, nazywamy go czarodziejem. Mocno pracował, szczególnie z pozostałą trójką chłopaków. Nagrywali razem przez całą dobę, nadzorował ich, razem próbowali znaleźć odpowiednie dźwięki. Po pewnym czasie, ciągle grając tę samą muzykę, robisz się coraz bardziej zmęczony. Cały proces nie jest łatwy, ale warto.

Dużo podróżowaliście po Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Australii. Jaki był najgorszy koncert, jaki kiedykolwiek zagraliście?

JM: Amsterdam był dość szokujący.

Dan Dorney: Przed wyjściem na scenę spaliliśmy za dużo trawki.

Ponad tydzień temu SpaceX wystrzelił w kosmos rakietę i samochód, który gra piosenkę Davida Bowie. Co sądzicie o wprowadzeniu muzyki do przestrzeni kosmicznej?

RP: W przestrzeni gra piosenka Davida Bowie?

Czy chciałbyś, aby wasza muzyka grała w kosmosie?

RP: To całkiem fajne, żeby nie tylko świat usłyszał naszą muzykę, ale i wszechświat.

Czy myślicie, że istnieje życie we wszechświecie?

Junate Angin: Myślę, że byłoby głupio myśleć inaczej. Jest za duży, zdecydowanie coś tam jest.

JM: Jest bardzo podobny do innych rzeczy w innej galaktyce. Może tam być kolejna Hunna. Nie wiemy.

Wiem, że lubicie grać w FIFĘ, kto jest najlepszym piłkarzem na świecie według was?

RP: Jest tak wielu dobrych graczy: Cristiano Ronaldo, oczywiście, Messi, Neymar, ale David Beckham jest absolutnym bohaterem.

Co myślicie o Robercie Lewandowskim?

JM: Jest numerem jeden.

Macie sporo tatuaży, czy pamiętacie swoje pierwsze tatuaże i ile mieliście lat kiedy je zrobiliście?

JM: Wydaje mi się, że miałem 21 lat. Chciałem zacząć od czegoś małego, żeby moi rodzice, którzy nienawidzą tatuaży, nie mogli tego zobaczyć. Później rozwinąłem tatuaż wyżej na klatce piersiowej i teraz oni nienawidzą mnie.

RP: Miałem chyba 18 lat. To był duch na nadgarstku, ja i Dan zrobiliśmy go w tym samym czasie.

Jaka była najbardziej szalona rzecz, którą zrobiliście?

RP:  Robię coraz dziwniejsze rzeczy. Całe australijskie tourne było tak szalone, że to zaskakujące, że wróciłem żywy.

JM: Miałem ucięty palec w drzwiach, gdy miałem trzy lata. Lekarz powiedział moim rodzicom, że nie będę miał paznokcia. Odrósł. Dowodem jest to, że ten palec nazywam szczęściem i jest krótszy.

Jesteście bardzo otwarci mówiąc używkach, czy kiedykolwiek mieliście bad tripa po narkotykach?

RP: Nie sądzę, zioło i ja jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. W Ameryce wzięliśmy trochę olejku haszyszowego i nieźle nas sponiewierało, zwłaszcza mnie, miałem naprawdę dobrego tripa. Teraz wygląda to tak, jakbym się w tym zakochał, ale wtedy byłem zaniepokojony. To było dziwne, byliśmy tam tylko przez pół godziny w autobusie, ale czułem się, jakbym był tam od wielu dni, a moja wizja była naprawdę popaprana. To szalone.

DD: Olejek haszyszowy nieźle mnie urządził.

RP: Za każdym razem, gdy jedziemy do Ameryki jest dziko.

Z jakim zespołem nigdy nie chcielibyście współpracować?

RP: Jadewood, PMA.

JM: Gash. Muszę przyznać, że nawet Little Mix doprowadzają mnie do wściekłości. Spice Girls, zapraszam!

RP: Nigdy nie zrobiłbym piosenki ze Spice Girls. To muzyczne samobójstwo. Słuchamy dużo różnej muzyki, więc tak naprawdę nie myślimy o ludziach, których nie lubimy.

JM: To dobrze, że nie możemy podać zbyt wielu osób, z którymi nie chcemy współpracować, ponieważ dowodzi to tego, że lubimy ludzi.

RP: Oprócz Jadewood. Jadewood powinni trzymać się ode mnie z daleka.

JM: Pitbull.

RP: Pitbull może spadać! To jest jakiś żart, nienawidzę go!

A co z Enrique Iglesiasem?

RP: Uwielbiam Enrique. Moja mama go kocha, więc dorastałem słuchając wielu jego utworów. Naprawdę go cenię. To jest gość.

JM: Ricky Martin.

RP: Tak. Ricky to klasyk, świetny na karaoke i na imprezę.

W przyszłym tygodniu odbędzie się Brit’s Awards. Kto według was powinien wygrać nagrodę w kategorii brytyjski artysta solowy: Ed Sheeran, Liam Gallagher, Loyle Carner, Rag’n’Bone Man czy Stormzy?

RP: Stormzy.

Międzynarodowa grupa: Foo Fighters, Arcade Fire, LCD Soundsystem, HAIM, The Killers?

JM: Foo Fighters.

Brytyjska grupa: Wolf Alice, Gorillaz, London Grammar, The xx, Royal Blood?

RP: London Grammar.

Dwa dni temu były Walentynki. Wyobraźcie sobie, że The Hunna jest facetem i umawia się z jedną z czterech dziewczyn, a imiona tych dziewcząt to: Counterfeit.,

RP: To koleś ze „Zmierzchu”.

Sundara Karma,

RP: Nigdy. Absolutnie nie. Będę uprawiać z nimi seks i nigdy nie oddzwonię.

HMLTD,

RP: Nie znam ich.

Bleanavon.

DD: Bleanavon, bo koncertowaliśmy z nimi.

RP: Prawdopodobnie wziąłbym Counterfeit., ponieważ chcę poznać tego kolesia. Wydaje się całkiem fajny. To może być interesujące.

Dlaczego nie chcecie umówić się z Sundara Karma?

RP: Ponieważ są dupkami. Nie są w moim typie. Byli dla nas wredni dla nas i niegrzeczni. Myślę, że bujają w obłokach.

JM: Nie ma nic gorszego niż randka z kimś, kto ma głowę w chmurach.

RP: Lub z kimś z głową w dupie, to nawet gorsze, ale teraz mówimy o Blossoms. Byli dla nas naprawdę źli.

Moglibyście polecić jakiś nowy zespół, którego ostatnio słuchaliście?

RP: Judas jest fajny. The Night Caffe, Night Riots.

JA: The Peters.

JM: Post Animal. Jeśli oglądałaś “Stranger Things”, w tym zespole grał chłopak, który w serialu ma na imię Steve.

Barbara Skrodzka,

Foto: Jake Haseldine 

16,02.2018, Proxima, Warszawa